Przejdź do treści
Podróż
Polska · Beskid Niski

Czy zobaczymy Tatry? Pieszo z Rymanowa-Zdroju do Iwonicza-Zdroju i z powrotem

Beskid Niski, pętla między dwoma uzdrowiskami. W jedną stronę idziecie lasem, w drugą otwartą łąką z widokiem na dolinę. Tatry widać stąd przy inwersji — dzielą was od nich 120 kilometrów.

1 dzień

Zdjęcia z podróży

28

Opis podróży

Beskid Niski ma grzbiety łagodne, obłe i zalesione po sam wierzchołek. Najwyższy punkt naszej pętli sięga 626 metrów. To góry na cały dzień spokojnego marszu, nie na zdobywanie.

Po obu stronach tego grzbietu leżą dwa uzdrowiska: Rymanów-Zdrój i Iwonicz-Zdrój. Drewniane wille z werandami, pijalnie wód, tężnia solankowa, deptak wciśnięty w zalesiony stok. Między nimi leży siedem kilometrów lasu i dwa szczyty: Mogiła 606 m n.p.m. oraz Przymiarki 626 m n.p.m.

Szlak powrotny nosi nazwę „Czy zobaczymy Tatry?" i nie jest to żart. Przy inwersji mgła stoi w dolinach, a grzbiety zostają w czystym powietrzu. Wtedy z Przymiarek widać Tatry odległe o jakieś 120 kilometrów. Nam się nie udało.

Ścieżka wchodzi w młodnik świerkowy i od razu pnie się w górę. Sucha ściółka, igliwie, luźne kamienie. Drzewa rosną tak gęsto, że w głąb lasu sięgacie wzrokiem na trzydzieści metrów.

Ok. 431 m n.p.m. – od tego miejsca ścieżka już tylko się wznosi.

Same szlaki dają 14 kilometrów. Z oboma zdrojami wychodzi 17 i cały wrześniowy dzień. W jedną stronę prowadzi las: buczyna, korzenie, cień. W drugą otwarta łąka z widokiem na kotlinę aż po Krosno.

Tę pętlę pokonujecie w całości pieszo. Poza wakacjami nie kursują tędy ani autobusy, ani prywatne busy. Gminna ulotka wciąż proponuje powrót autobusem. Jeśli nie dacie rady wrócić, zostaje taksówka.

Rymanów-Zdrój ⇄ Iwonicz-Zdrój

Najpierw liczby, od których ułożycie sobie ten dzień. Czasy podajemy podwójnie, bo źródła się różnią. Drogowskazy PTTK mierzą sam marsz, bez przerw. Nam każdy z dwóch odcinków zajął około trzech godzin, razem ze zdjęciami i kilkoma minutami nad mapą. Jeśli idziecie z dzieckiem albo lubicie przystawać, trzymajcie się naszych czasów, nie tabliczek.

Całą pętlę przejdziecie z dzieckiem i z psem. Jedyny wysiłek czeka was na pierwszej godzinie, pod Mogiłą. Dalej idziecie szerokimi drogami leśnymi i otwartym grzbietem, bez ekspozycji i bez łańcuchów. Trudność tej trasy mierzy się godzinami na nogach, nie metrami przewyższenia. Obie miejscowości zwiedzicie przy okazji, bez osobnego dnia.

W skrócie

Dystans
14 km szlakami, 17 km ze zwiedzaniem obu uzdrowisk
Czas zwiedzania
ok. 3 h do Iwonicza-Zdroju (drogowskaz PTTK: 2 h 30 min), 45 min–1,5 h na miejscu, ok. 3 h z powrotem (gmina podaje 7,5 km i 2 h 30 min, ale liczy od górnego przystanku PKS, nie od parkingu)
Start
parking przy amfiteatrze, ul. Stanisława Wyspiańskiego, Rymanów-Zdrój, ok. 10:00
Koniec
parking przy amfiteatrze, po 17:00

Nocleg przy rynku na dawnym szlaku wina i soli

Nocowaliśmy w Apartamentach Rymanów – Na szlaku wina i soli, w kamienicy przy rynku w Rymanowie. Wejście prowadzi prosto z rynku, apartament zajmuje drugie piętro. Doba kosztowała 265 zł, a zostaliśmy na dwie noce. Rynek okazał się wygodną bazą. Do piekarni przechodzicie na drugą stronę placu, do bistro idziecie kilka minut.

Oba okna są dachowe, więc całe światło w kadrze jest sztuczne. O lodówkę i naczynia zapytajcie przy rezerwacji.
Część dzienna jest przechodnia – tędy chodzicie do łazienki i do aneksu.

Nazwa apartamentów nie jest ozdobą. Tędy biegł dawny trakt: na północ jechały nim beczki węgierskiego wina, na południe wozy z solą.

Łazienka jest osobna, z przeszkloną kabiną.

Ręczniki i kosmetyki gospodarze zostawiają na miejscu.
Te niskie, zalesione grzbiety na horyzoncie to już Beskid Niski, w który wejdziecie następnego dnia.

Sauna fińska działa na miejscu. Godzina kosztuje 100 zł niezależnie od liczby osób, maksymalnie czterech. Saunę rezerwujecie razem z noclegiem. Wymeldowanie o 12:00 zostawia czas na poranny seans.

Śniadanie w piekarni Chlebak i ostatnie zakupy przed szlakiem

Śniadanie zjedliśmy w piekarni Chlebak przy rynku w Rymanowie, po przeciwnej stronie niż apartamenty. Przy tym samym rynku urodził się Isidor Isaac Rabi, jedyny noblista Podkarpacia. Od jego metody zaczął się dzisiejszy rezonans magnetyczny.

Wrzesień 2026. Tabliczka w głębi, słabo czytelna: ciastka kruche z dziurką 55 zł/kg.
Ceny z tabliczek są aktualne na wrzesień 2026.

Każda pozycja ma swój opis i cenę. Łatwo zdecydujecie, co zamówić i ile zapłacicie.

Zamówiliśmy jagodziankę za 19,50 zł, maliniankę za 16,50 zł, americano za 12 zł i caffè latte za 13 zł. Rachunek na dwie osoby: 61 zł. Usiedliśmy na zewnątrz, w szpalerze drzew przy rynku, z widokiem na wieżę kościoła.

Całe nasze śniadanie kosztowało 61 zł, a stoliki stoją wprost na chodniku, pod markizą.

Tu kupicie na trasę wszystko, co zjecie po drodze. Aż do Iwonicza-Zdroju nie miniecie ani sklepu, ani bufetu, ani drugiego miejsca z takimi wypiekami. Wzięliśmy dwa croissanty z pistacją i drożdżówkę z borówką, razem 22,60 zł. Do tego półtora litra wody na osobę w jedną stronę.

Start spod amfiteatru, bezpłatny parking i drogowskaz PTTK

Auto zostawiliśmy na bezpłatnym parkingu przy amfiteatrze, przy ulicy Stanisława Wyspiańskiego. Obok stoi budynek z bezpłatnymi toaletami, ostatnimi przed Iwoniczem-Zdrojem. 35 metrów dalej czeka drogowskaz PTTK. Iwonicz-Zdrój ma zresztą lepsze oznakowanie niż Rymanów-Zdrój i przekonacie się o tym po południu. Ulica nosi swoje nazwisko nieprzypadkowo: Wyspiański mieszkał tu w dawnym sanatorium „Leliwa" i napisał w nim dwa wiersze.

Czasy PTTK obejmują sam marsz. Nam ten odcinek zajął 3 h.

Podejście na Mogiłę lasem, w którym nie spotkaliśmy nikogo

Ścieżka zaczyna się 500 metrów od parkingu, w punkcie o współrzędnych 49.54763 N; 21.84657 E. Z drogi głównej kieruje tu strzałka: do czerwonego szlaku PTTK i do zielonego szlaku przyrodniczego, którym weszliśmy. Tabliczka stoi też w lesie, tuż przed początkiem szlaku. Współrzędne zostawiamy jako pomoc w nawigacji. Ta zielona ścieżka nosi nazwę „Tajemnice Mogiły".

Ścieżka pnie się od pierwszych metrów: najpierw świerki, potem las mieszany, wyżej buczyna. Pod nogami macie ubitą ziemię, korzenie i pojedyncze kamienie. Sucho idzie się wygodnie, po deszczu korzenie robią się śliskie. Od wejścia w las do tabliczki szczytowej pokonacie 175 metrów w pionie i to cała stromizna tego dnia. Wyżej, na czerwonym szlaku, trasa się wypłaszcza i prowadzi szeroką drogą.

Trzy minuty od wejścia i trzydzieści metrów w pionie (460 m n.p.m.).
Ścieżka ma tu szerokość jednej osoby, więc przy mijaniu schodzicie w podszyt.

Pierwszego człowieka spotkaliśmy dopiero na skrzyżowaniu z czerwonym szlakiem. Przez pierwszą godzinę słychać tu wyłącznie własne kroki. Cień trzyma na całym podejściu. W upał idzie się tędy lepiej niż otwartym grzbietem po drugiej stronie pętli. Trawa i jeżyny ocierają się tu o łydki przez cały wrzesień. Razem z nimi zbieracie kleszcze, więc wieczorem sprawdźcie nogi.

Na szczycie Mogiły, 606 m n.p.m., buki zamykają horyzont ze wszystkich stron. Wierzchołek poznacie po tabliczce przybitej do pnia.

GPS pokazał tu 607 m, a tabliczka ze znakiem PTTK podaje 606 m n.p.m.
Trzy minuty za tabliczką, 604 m n.p.m.

Skąd ta nazwa? Na wschodnim stoku, w stronę sanatorium „Gozdawa", leży symboliczna mogiła radzieckiego dywersanta zastrzelonego tu w lipcu 1944 roku. Językoznawcy podają wytłumaczenie starsze i prostsze: w dawnych karpackich nazwach „mogiła" znaczyła po prostu wzniesienie. Żadnej z tych wersji dziś nie rozstrzygniemy.

Za szczytem ścieżka schodzi grzbietem w dół. Gałęzie świerków zwisają nisko i zamykają ją niemal w tunel.

Po ośmiu minutach ścieżka wyprowadza na szeroką, kamienisto-żwirową drogę leśną. Na pniach widzicie poziome pasy: biały, czerwony, biały. To Główny Szlak Beskidzki. Drogowskazu w tym miejscu nie ma, więc skręcacie w prawo, na zachód, w stronę Iwonicza-Zdroju.

Ok. 560 m n.p.m. Tu kończy się zielona ścieżka i przez kolejne kilometry idziecie czerwonym szlakiem.

Czerwony szlak to najłatwiejsza część drogi do Iwonicza-Zdroju. Prowadzi szeroką drogą, niemal poziomo, cały czas w lesie. Nogi odpoczywają tu po podejściu pod Mogiłę. Croissanty z Chlebaka zjedliśmy w marszu. Tuż za łącznikiem żółtego szlaku „Pielgrzymka do cudownej wody" odbija droga do Klimkówki.

Na czerwonym szlaku zaczęli pojawiać się ludzie i naliczyliśmy jedenaście osób. Od parkingu do delikatesów w Iwoniczu-Zdroju macie 7 km. Idziecie przez teren, na którym żyją niedźwiedzie i wilki. Na zarośniętych odcinkach rozmawiajcie głośno, a psa prowadźcie na smyczy. My nie spotkaliśmy ani zwierzęcia, ani śladów.

Iwonicz-Zdrój – odkryj uzdrowisko z ponad 440-letnią tradycją

Szlak wyprowadza was pod delikatesy. Tu ostatni raz uzupełnicie wodę i prowiant przed powrotem. Stamtąd idziecie główną drogą na południe, do placu Dietla, czyli do serca strefy uzdrowiskowej.

Po lewej, przed wejściem na deptak, znajdziecie CHOCOLATE MASTER Daniel Staroń. Wzięliśmy kawałek tortu pawłowa, mrożoną herbatę, duże americano i gałkę lodów. Rachunek: 67,50 zł.

Po południu czekało przed wejściem osiem do dziesięciu osób.
Nazwy nie ustaliliśmy, a w tej willi nadal mieszkają ludzie.

Na placu Dietla stoją dwa najbardziej rozpoznawalne budynki uzdrowiska. Bazar z czworoboczną wieżą zegarową i Dom Zdrojowy, w którym urzęduje dziś Centrum Informacji Turystycznej. Deptak przejdziecie w kilka minut. Stoją przy nim drewniane wille z werandami, rzeźbionymi balustradami i zdobionymi szczytami. Pijalnia przy placu Karola i Józefa 2 jest czynna codziennie od 8:00 do 18:30. Wody pochodzą z kilku odwiertów: od ledwie zmineralizowanej po mocną, jodkową. Lecznicze właściwości tych wód opisywali lekarze już w XVI wieku. Stąd te ponad 440 lat tradycji.

Deptak jest krótki, ale gęsty. Wille stoją jedna przy drugiej, a każda ma inną snycerkę w szczycie i inną balustradę werandy. Za ostatnim budynkiem od razu zaczyna się zalesiony stok.

To, co oglądacie, zaprojektowała kobieta. Amelia Załuska rysowała plany zabudowy uzdrowiska i sama pilnowała budowy. Według jej projektu stoi Stary Pałac z czterokolumnowym portykiem, najstarszy budynek zdroju.

Nie wszystkie budynki zostały odnowione. W drodze do szlaku, jeszcze przed deptakiem, mijacie jeden taki dom. Drewno szare od słońca, rdza na blasze, chwasty pod balustradą werandy.

Ząbkowane listwy i rozeta w szczycie to te same detale, co na odnowionych willach.

W godzinę zjedliśmy deser, przeszliśmy deptak w obie strony, obejrzeliśmy Bazar i napiliśmy się wody w pijalni. Tyle wystarczy, żeby zobaczyć to, po co tu przyszliście, i ruszyć dalej z zapasem światła. Jeśli macie więcej czasu, do Bełkotki dojdziecie aleją Wincentego Pola w kwadrans od Centrum Informacji Turystycznej. To źródło, z którego ulatnia się gaz, a woda przez to bulgocze i stąd wzięła się nazwa. Dziś bulgocze już słabo. Nad źródłem stoi pomnik Wincentego Pola z wierszem na tablicy.

Na Iwonicz-Zdrój zaplanujcie od 45 minut do 1,5 godziny. Krócej nie ma sensu, skoro szliście tutaj trzy godziny.

Powrót przez górę Przymiarki 626 m n.p.m., najwyższy punkt pętli z widokiem na Krosno

Zielony szlak zaczyna się przy deptaku. Idziecie na południe główną drogą, a po kilkunastu minutach mijacie drewniany amfiteatr i starą skocznię narciarską. Wejście na szlak znajdziecie naprzeciw nich. Zachowały się próg, schody, fragmenty drewnianej rozbiegówki i wieża sędziowska. Największa z trzech tutejszych skoczni miała sztuczne oświetlenie i rekord 62,5 metra.

Na powrót też liczcie około 3 godzin, ale wracacie inaczej. Podejście jest dłuższe i znacznie łagodniejsze niż pod Mogiłę, a po drodze mijacie kilka polan. Ostatni odcinek prowadzi przez otwartą halę, bez cienia, dlatego warto wziąć czapkę lub inne nakrycie głowy.

Tu wypiliśmy najwięcej wody z całej trasy.
Odległości podano w kilometrach, bo to oznakowanie rowerowe, a nie PTTK.

Na wysokości 626 m n.p.m. stoi wiata, a przy niej tablice z odległościami.

Ten odcinek jest najprzyjemniejszą częścią dnia. Idziecie górą, po trawie, z kotliną rozłożoną w dole. Zielony szlak należy do Rymanowskiego Szlaku Rowerowego. Nachylenie jest na tyle łagodne, że rowerzystów spotkaliśmy sporo.

Stąd wybieracie wariant powrotu. My poszliśmy zielonym szlakiem do Rymanowa-Zdroju.
Widok na północ, w stronę Krosna.

Ze szczytu widzicie Cergową i pasmo Bukowicy, a przy dobrej widoczności Bieszczady. Szesnaście kilometrów na północ leży Krosno, a patrzycie na nie ponad Iwoniczem-Zdrojem, z którego właśnie przyszliście. Tatr nie zobaczyliśmy. Powietrze było za mało przejrzyste, a horyzont zostawał zamglony nawet w lornetce.

W dole widać zabudowania Bałucianki. Kilometr zejścia ze szlaku i stajecie przed drewnianą cerkwią greckokatolicką Zaśnięcia Matki Bożej. Wracacie tą samą drogą, na punkt widokowy.

Przymiarki należą do piętnastu szczytów Krośnieńskiej Korony Górskiej, odznaki PTTK Krosno. Zdobywacie ją w dowolnej kolejności i bez limitu czasu. Na każdym szczycie robicie zdjęcie, wklejacie je do książeczki, a komplet weryfikuje bezpłatnie Oddział PTTK w Krośnie.

Tuż przy szczycie ciągnie się szeroka, skoszona łąka. Tam rozłożyliśmy resztę prowiantu. Po sześciu godzinach marszu kwadrans na plecach w suchej trawie dał więcej niż jakakolwiek ławka.

W drodze w dół drzewa rozstępują się jeszcze raz i odsłaniają całą dolinę Rymanowa-Zdroju. Białe zabudowania uzdrowiska leżą między zalesionymi grzbietami. Nikt tego miejsca nie oznaczył, po prostu kończy się las.

Od tego miejsca do parkingu zostaje ostatni, łagodny odcinek zejścia.
Droga jest wcięta w stok, więc po deszczu spływa nią woda (490 m n.p.m.).

Potem zielony szlak wchodzi w buczynę i prowadzi drogą wgłębną między dwiema ziemnymi skarpami. Pod nogami macie ubitą glinę z koleinami, a po deszczu koleiny robią się jak mydło. Ten szlak sprowadza was prosto na parking przy amfiteatrze, czyli tam, skąd rano wyszliście.

Spacer przez centrum wzdłuż rzeki Tabor

Auto zostawiliśmy tam, gdzie stało, i poszliśmy jeszcze przez centrum Rymanowa-Zdroju. Nóg starczyło nam na niecałe 2 km wzdłuż Taboru, jedną stroną i z powrotem drugą. Zeszła nam na tym niecała godzina, bo co chwilę przystawaliśmy. Rzeka płynie przez sam środek uzdrowiska, więc spacer i zwiedzanie robicie za jednym razem. We wrześniu rzeka była płytka, z dnem w dużej części odsłoniętym. Nad progiem wodnym prowadzi stalowa kładka i dzięki niej wrócicie drugim brzegiem.

Po roztopach i większych deszczach poziom wody bywa wyraźnie wyższy niż we wrześniu.
Budynek nadal działa jako sanatorium. Stawiano tu z bali całe obiekty, nie tylko werandy.

W parku zdrojowym działa tężnia solankowa, czyli naturalny inhalator. Siadacie i oddychacie. Kilka kroków dalej, na ławeczce, siedzi odlana z brązu hrabina Anna Potocka, założycielka zdroju. Miejsca obok starczy, żeby się dosiąść. Trzy zdroje w pijalni noszą imiona jej rodziny: Tytus, Klaudia i Celestyna. Pod tymi samymi imionami pijecie je tam do dziś. Te same wody trafiają do butelek, bo „Celestynka" i „Rymanów-Zdrój" to woda stąd. Ten spacer nie dołożył nam do rachunku ani złotówki. Kwadrans przy tężni po siedemnastu kilometrach daje więcej niż godzina na ławce.

Po drodze mijacie dwa drewniane sanatoria: MARIA i OPATRZNOŚĆ. Oba stoją na terenie uzdrowiska, więc oglądacie je od strony drogi.

Mieści się tu biuro obsługi kuracjusza, przez które przechodzi każdy zaczynający turnus.

Rymanów-Zdrój jest, obok Rabki-Zdroju, jednym z dwóch polskich uzdrowisk dziecięcych. Powietrze ma tu podwójny charakter: górski, bo Beskid Niski, i morski, bo w wodach jest dużo jodu i bromu.

Winorośle nad Rymanowem i obiadokolacja w Bistro Winnice

Wieczorem wróciliśmy do Rymanowa, na jedyny ciepły posiłek tego dnia. Do Bistro Winnice Rymanów szliśmy kilka minut. Nazwa nie jest ozdobna: nad miastem, na okolicznych wzgórzach, leży sześciohektarowa winnica z johanniterem, seyvalem i marechal fochem. Podkarpacie ma własny Karpacki Szlak Wina.

Wnętrze jest wysokie i odrestaurowane: odsłonięta cegła, betonowy filar, czarne instalacje pod sufitem, pianino, orientalny dywan, duże kolorowe obrazy. Stoliki stoją daleko od siebie, a przy takiej wysokości rozmowy się nie zlewają.

Piwo Cwany warzą lokalnie. Oliwa i ocet stoją na każdym stole.
Jedna porcja starczy na dwie osoby, a kosztowała 25 zł we wrześniu 2026.

W karcie jest głównie pizza. Wzięliśmy pizzę bianco za 43 zł, pizzę cotto za 45 zł, tiramisu za 25 zł, piwo Cwany IPA za 21 zł i wodę z cytryną i miętą za 10 zł. Rachunek na dwie osoby: 144 zł. Deser bierzcie jeden na dwie osoby, bo porcje są duże.

Jak przejść tę pętlę spokojnie i wrócić do auta przed zmierzchem

Nasz dzień wyglądał tak. Śniadanie w Rymanowie, przed dziesiątą prowiant i woda, o 10:00 wyjście spod amfiteatru. Około 13:00 byliśmy w Iwoniczu-Zdroju. Godzina zeszła na deser, deptak i pijalnię, a po czternastej weszliśmy na zielony szlak. Na Przymiarkach zatrzymaliśmy się na dłużej. Przy aucie stanęliśmy po siedemnastej, z zapasem światła na spacer nad Taborem i na obiadokolację. Taki start spina cały dzień we wrześniu i październiku: trzy godziny w jedną stronę, godzina w Iwoniczu-Zdroju, trzy godziny z powrotem.

Największy błąd na tej trasie to późny start. Trzy godziny w jedną stronę i trzy z powrotem nie zostawiają zapasu, jeśli ruszycie po południu.

Jeśli po Iwoniczu-Zdroju czujecie, że drugie trzy godziny to za dużo, zostaje taksówka za około 100 zł. Cenę podał nam kierowca na miejscu. Poza wakacjami to jedyny plan B.

W plecaku mieliśmy półtora litra wody na osobę w jedną stronę, wypieki z Chlebaka, czapki na odkryty odcinek pod Przymiarkami i telefon ze współrzędnymi wejścia w las. Nic poza tym nie jest potrzebne. Na nogach mieliśmy trekkingi i to w zupełności wystarcza. Miejscami jest błoto, a na ziemnych garbach i korzeniach łatwo skręcicie kostkę. Stąd but za kostkę, nie sneakersy.

Sieć komórkowa i internet działają na całej trasie, więc na jedno przejście wystarczy telefon. My nawigowaliśmy Mapą turystyczną Iwonicz-Zdrój, Rymanów-Zdrój. Ta mapa zwraca się, gdy zostajecie tu dłużej niż dzień i chcecie wejść na sąsiednie szlaki. Kto biega w terenie, przebiegnie tę pętlę bez problemu. Podbiegi są krótkie, zbiegi równe, a cała trasa nie jest wymagająca. Przebiegniecie ją w jedną i drugą stronę bez zatrzymania albo z odpoczynkiem w Iwoniczu-Zdroju.

Jeśli zostajecie na kolejny dzień, godzina w saunie i wyjazd do Iwonicza-Zdroju wypełnią resztę. Trasy są tam krótkie. Ze ścieżki spacerowej w centrum dojdziecie w kwadrans pod Górę Przedziwną, a u jej stóp bije Bełkotka. To źródło, z którego uchodzi gaz i dlatego woda w nim bulgocze. Stąd nazwa.

Mapa i lista obiektów

Rymanów-Zdrój ⇄ Iwonicz-Zdrój

Ładowanie mapy…
  1. 1

    Apartamenty Rymanów — Na szlaku wina i soli

    Profil w Google

  2. 2

    Piekarnia Chlebak

    Profil w Google

  3. 3

    Parking przy amfiteatrze

    Profil w Google

  4. 4

    Bezpłatne toalety miejskie

    Profil w Google

  5. 5

    Wejście w las — „Tajemnice Mogiły”

  6. 6

    Mogiła, 606 m n.p.m.

  7. 7

    CHOCOLATE MASTER Daniel Staroń

    Profil w Google

  8. 8

    Plac Dietla — deptak i pijalnia

    Profil w Google

  9. 9

    Wejście na zielony szlak „Czy zobaczymy Tatry?”

    Profil w Google

  10. 10

    Przymiarki, 626 m n.p.m.

    Profil w Google

  11. 11

    Wiata na Przymiarkach

  12. 12

    Punkt widokowy na zielonym szlaku

  13. 13

    Kładka nad rzeką Tabor

  14. 14

    Bistro Winnice

    Profil w Google

Kosztorys podróży

Rymanów-Zdrój ⇄ Iwonicz-Zdrój

Wydatki dwóch osób, kwoty zapłacone we wrześniu 2026

Za co płaciliśmyKwota
Śniadanie w piekarni Chlebakjagodzianka 19,50 zł, malinianka 16,50 zł, americano 12 zł, caffè latte 13 zł61 zł
Prowiant na trasędwa croissanty z pistacją po 9 zł, drożdżówka z borówką 4,60 zł22,60 zł
CHOCOLATE MASTER Daniel Starońmrożona herbata 22 zł, americano duże 14 zł, tort pawłowa 24,50 zł (13 zł/100 g), gałka lodów 7 zł67,50 zł
Obiadokolacja w Bistro Winnice Rymanówpizza bianco 43 zł, pizza cotto 45 zł, tiramisu 25 zł, piwo Cwany IPA 21 zł, woda z cytryną i miętą 10 zł144 zł
Szlakibezpłatnie
Parking przy amfiteatrzebezpłatnie
Toalety miejskiebezpłatnie
Razemza dzień, bez noclegu 295,10 zł

Cennik

stan na wrzesień 2026

PozycjaCena
Nocleg, Apartamenty Rymanów (zostaliśmy na dwie noce)265 zł za dobę
Sauna fińska (opcja – 1 godzina, do 4 osób)100 zł
Taksówka Iwonicz-Zdrój → Rymanów-Zdrój (opcja zamiast powrotu pieszo)ok. 100 zł

Inne przewodniki

Widok z góry na brukowaną ulicę z ogródkami pod jasnymi parasolami, ceglany ratusz z attyką i białą wieżą z zegarem, z lewej wieża z iglicą, w tle zielona dolina i lasy po horyzont
Bezpłatny
53 zdjęcia

Polska · Sandomierz

Sandomierz w jeden dzień. Stare Miasto, wąwozy, Góry Pieprzowe i winnica

Dzień dzielicie na dwie części. Rano poznajecie Sandomierz: od katedry idziecie na rynek, wchodzicie na Bramę Opatowską, a potem wąwozami schodzicie nad Wisłę, na bulwar, skąd trasa prowadzi na zamek. Po południu ruszacie czerwonym szlakiem przez Góry Pieprzowe do winnicy nad Wisłą. Każdą z tych części zrobicie też jako osobną wycieczkę.

1 dzień
Dariusz Kopyto podróż: wrzesień 2026